Jewgienij Piurnonsensowicz

wiersze, liryka, humor, mała proza

Ornitologiczny epizod z życia Żeni

Lipiec 10th, 2013

Słowik układał jutrzence sonety,
choć dziwna pora dla wieczornych ptasząt.
Jewgienij zerknął. Poranek, niestety.
Noc się skończyła. Nowy dzień się zaczął.

Zamknij dziób ptaszku i przestań pitolić
stare banały o jajku i gniazdku
Jewgienij z łoża zwlekał się powoli,
bo noc miał ciężką i znów nie mógł zasnąć.

Chciał śnić o Gosi z gwiazdozbioru Panien
i o jej Mistrzu. Trochę o Bułacie.
Ale się uchlał, jak zwierzę, więc – amen.
Teraz da wenę Erato lub zacier.

Lecz, jak to w życiu. Usiadł na werandzie
znajomy gawron. Pan wszystkich śmietników.
Powiedział – Muza zawsze cię odnajdzie.
Bo Żenia jeden. Dupków jest bez liku.

Dam do pisania ci pióro z ogona,
atrament znajdziesz w chmurach tuż po zmierzchu
i wiersz napiszesz, piękny. Niech ja skonam,
wszystkie słowiki nad utworem westchną.

Jewgienij leżał cały dzień pod drzewem;
czekał, aż słońce pójdzie nad Kanadę.
I zaczął pisać, kiedy skończy, nie wie.
Ptaki zasnęły, nie zaśpiewał żaden.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

Powered by WordPress. Theme by Sash Lewis.