Jewgienij Piurnonsensowicz

wiersze, liryka, humor, mała proza

Wiosenne bimbrownictwo

Marzec 16th, 2013

Ściągaj majtki, maleńka! Gdy nie chcesz pomagać
w twórczej pracy poety, ulżyj mojej żądzy!
Rzucił w kąt wiersz zaczęty. Nie chce mu się błądzić
w świecie słów rozsypanych i męczy go zgaga.

Erato się ociąga. Mina obrażona,
ale stanik poprawia, gdy spogląda w lustro.
Weź sobie, stary pryku, lafiryndę tłustą.
Ja mogłam mieć za męża nawet Posejdona!

Akurat! Stęknął Żenia i siadł na tapczanie.
Ból głowy już przechodził, lecz w gębie Sahara
– chociaż o limeryczek jakiś się postaraj;
jeśli nie, skocz do sklepu i kup wino tanie.

Z oczu muzy błysnęła straszna anatema,
trafiła Jewgienija celnie – heksametrem.
Żenia, siniak pod okiem stara się rozetrzeć,
cierpiąc, bo w głowie pustka, a w domu nic nie ma.

Chwycił papier i pióro, wrócił do pisania.
Wytoczył z krzywych liter gąsior mocnych fraszek.
Za każdą wznosił toast, krzycząc – zdrowie nasze!
Prawdziwego poety, morda jest zalana!

Dokumentnie się uchlał. Muza wyfrunęła,
lecz i bez niej, poemat płynął, jak destylat.
A Jewgienij wciąż tworzy i wersy wychyla,
póki starczy zacieru lub nie skończy dzieła.

Pegaz zarżał srebrzyście, do stołu się dosiadł.
Pili różne gatunki do białego rana.
Powróciła Erato, też była pijana,
a z nią wiosna na rauszu – radosna i bosa.

No i tak jest w tym domu, kiedy czas kwitnienia
zbliża się. Odżywają zamarznięte słowa.
Wkrótce łąka od wierszy będzie kolorowa,
nad nią Pegaz pofrunie, Erato i Żenia.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

Powered by WordPress. Theme by Sash Lewis.