Jewgienij Piurnonsensowicz

wiersze, liryka, humor, mała proza

Warkocze i miedza

Luty 4th, 2013

Koniec pracy – Jewgienij zaplótł muzie dredy.
Teraz, miła, po piwo pszeniczne wyskoczę.
Wyglądasz jak Meduza, wolałem już, kiedy
opadały ci z ramion złociste warkocze.

Pomnę, jak chodziliśmy po rozgrzanych miedzach.
Błądziliśmy po łąkach, odkrywanych wyspach,
zanurzeni w upale, który w trawie siedział.
Byłaś jak tajemnica, lecz przedziwnie bliska.

Krzew tarniny przemówił, gadały łopiany,
szeleściły uschnięte łodygi krwawnika.
Wiatr poleciał za drzewa, zostawił nas samych,
żeby w dziuplach wierzbowych wirować i znikać.

Gdy szliśmy obok siebie, słyszałem twój oddech,
tworzyliśmy bez końca wyśnione pejzaże.
O spacer polną miedzą codziennie się modlę,
nocami tam powracam, gdy bezsennie marzę.

Dzisiaj jednak za późno na spacery. Zima
ukryła pod zaspami ślady dawnych ścieżek.
Ale my potrafimy nawet czas zatrzymać
i na chwilę go cofnąć, gdyż bardzo w to wierzę.

Wrócę z piwem w koszyku, siądziemy przy oknie.
Cicho dumkę zaśpiewasz i będzie lipcowo.
Promyk słońca z przeszłości naszych twarzy dotknie,
a łąkę wyczaruje niewidzialne słowo.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

Powered by WordPress. Theme by Sash Lewis.