Jewgienij Piurnonsensowicz

wiersze, liryka, humor, mała proza

Wigilia u Piurnonsensowicza

Grudzień 14th, 2012

 

12 – 14.12.2012. 

Kruk chodził pod latarnią, by się w świetle ogrzać,
gdy bydełko kolędy ryczało w oborze.
W taki wieczór zabronić mu tego nie można.
Nawet świnie śpiewają, choć robią to gorzej.

Karp zdawał się spoglądać lękliwie z półmiska,
barszcz mienił się w jak rubin na białych talerzach.
Zanim siedli za stołem, Jewgienij wyściskał
domowników, choć wzrokiem do jadła już zmierzał.

Pegaz sianko wyżerał i spluwał haiku,
Erato żeglowała w zaspach białych wierszy.
Takich masz Jewgieniju, stałych biesiadników
– stara muza i wałach, do żarcia wciąż pierwszy.

Jasna gwiazda przemknęła przez niebo w cekinach,
rozprysła się na części, tyle – ilu ludzi.
Coś starego odchodzi, a nowe zaczyna,
nocą, która śpi cicho. Nie trzeba jej budzić.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

Powered by WordPress. Theme by Sash Lewis.