Jewgienij Piurnonsensowicz

wiersze, liryka, humor, mała proza

Świąteczny gość Piurnonsensowicza

Grudzień 13th, 2012

   

12.12.2012.

Duszno było w sypialni, choć za oknem zima.
Jewgienij skopał kołdrę i siadł na łożnicy.
Nijak zasnąć już nie mógł – chwilę owce liczył,
lecz w jałowych rachunkach, przy stu się zatrzymał.

Drżącą ręką wymacał kształt pękatej butli
i pociągnął solidnie samogonu z żyta.
Księżyc zajrzał przez okno, o zdrowie zapytał;
wypił szklankę gorzałki i szybko się ukrył.

Został sam, kiedy ciszę przerwały hałasy.
Coś za ścianą, zawzięcie sapie i chroboce.
Żenia węszy, jak Arab owinięty kocem,
ale dojść wciąż nie może, któż to w domu straszy.

Siadł za stołem, w lichtarzu zapalił trzy świece,
dwa kielichy postawił, po brzegi napełnił.
Zaraz cień się pojawił i wytoczył z czerni:
Jewgieniju! Ja ciebie ze smutku uleczę!

Jestem duchem świątecznym, a wlazłem przez ścianę.
W torbie noszę nalewki ze wspomnień i z marzeń.
Posiedzimy więc trochę przy tym stole, razem;
bo gdy zlegnę na krześle, to nieprędko wstanę.

I zostali we dwoje, mnożyły się flasze.
Noc nie chciała się kończyć, bo trwała opowieść.
Żenia tylko dolewał, mrucząc – co ty powiesz?
Teraz wypij za przeszłość i wspomnienia nasze!

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

Powered by WordPress. Theme by Sash Lewis.