Jewgienij Piurnonsensowicz

wiersze, liryka, humor, mała proza

Sierpniowe popołudnie Jewgienija

Listopad 10th, 2012

Słońce wciąż mocno  grzeje, chociaż schyłek lata.

Jewgienij dłubie w nosie, z braku lepszych zajęć.

Pije wino z butelki,  wiersze w głowie splata;

W takiej chwili błogości – sierpień pachnie majem.

Lokatorów się pozbył. Zrzędząca Erato,

po raz trzeci w tygodniu poszła do fryzjera.

Ciekawe – myśli Żenia – skąd ma, franca, na to?

Chyba, że Pegazowi ze żłoba podbiera.

A to tłuste konisko! Loty mu niemiłe!

Pewnie znowu, perszeron, zarządza lodówką.

I nigdzie nie poleci. Nawet własny tyłek

ma za ciężki, by wzlecieć, choć na chwilę krótką.

 

Jewgienij patrzył w niebo, jak obłoki pędzą

białym stadem, nad sosną rosnącą za płotem.

W zapachu lśniących jabłek, zbyt ciężkich gałęziom,

dzisiaj nic nie napisze, tylko mruknie – potem.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

Powered by WordPress. Theme by Sash Lewis.