Jewgienij Piurnonsensowicz

wiersze, liryka, humor, mała proza

Niemoc twórcza Jewgienija

Listopad 10th, 2012

Biją krople o szyby, pewnie już południe.
Skopał bystro Jewgienij przepocony kocyk
– Gdzie do ch… – pomyślał – To słoneczko cudne,
które miało przyjść rano, po paskudnej nocy?


Kac potworny. Kac tyran, każe mu poleżeć.
Jeszcze chwila, minutka, a może godzina.
W głowie wierzga mu ciągle oszalałe zwierzę,
kiedy tylko nią ruszać ostrożnie zaczyna.


Wczoraj był poetycki. Koledzy i wino.
Może winiak. Troszeczkę. Dwa litry gorzały.
Były wiersze, dyskusje – i tak wieczór minął.
Potem poszli, a flaszki, talerze zostały.


W kuchni śpi wciąż pijany Pegaz, ta cholera.
Pod stołem chrapie Muza spowita w tunikę.
Sam będziesz Jewgieniju po nich śmieci zbierał,
w zaplamionym szlafroku, na głowie z ręcznikiem.


Pegaz dziś nie pofrunie, będzie gnił dzień boży.
Muza nic nie wychrypi oprócz słowa – Wody!
Jewgienij sam wiersz pisze chociaż kac się sroży,
ręka drży, jak z kisielu – a i człek niemłody.


Dzisiaj nic nie napisze. Musi do łazienki.
Muza chrapie, śpi Pegaz – niewdzięczny bandyta.
Tak to jest, Jewgieniju – nadaremne jęki,
kiedy robisz sympozjon, w kraju wódki z żyta.

 

 

 

 

 

 

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

Powered by WordPress. Theme by Sash Lewis.