Jewgienij Piurnonsensowicz

wiersze, liryka, humor, mała proza

List Jewgienija do Miszy

Listopad 10th, 2012

Miszo!

Ty nie bądź taki chwat, pamiętam, co robiłem,

na tych wyjazdach tu i tam, do Pragi czy do Wiednia.

Łaziłeś za mną cały rok, za swoim Jewgienijem.

Lecz dziś przegiąłeś, mówię więc, że czas się nam pożegnać.

Bywałeś u mnie za pan brat i całowałeś Muzę.

Ja to widziałem, ale wiesz, nie o to wcale chodzi,

Bo choć z nią sypiam, przecież ty, znasz się z Erato dłużej.

Więc całuj sobie ile chcesz – jak facet, nie jak złodziej.

Przegiąłeś jednak, bracie mój, tym twoim praskim wierszem.

Kto kogo niósł, przez cały Hrad, gdy księżyc świecił w nowiu?

Kto wypił więcej? Pewnie ja. Lecz zdrowie miałem lepsze.

Tylko Wełtawa prawdę zna i kiedyś ją opowie.

Ja byłem z Kafką, gdyś ty gnił, pod Zamkiem, na kirkucie.

Widziałem most Karola sam, gdyś ty wyrywał krany.

Przed prawdą, miły, choćbyś chciał, nie zdołasz nigdy uciec.

Bo ja poezji czuję rausz, gdy ty masz ryj zalany.

Więc teraz przeproś. Albo, won! I nie znam ciebie gościu.

Może być koniak, lub – pal sześć! Niech będzie i metaxa!

Nie pukaj do drzwi, tylko wejdź i usiądź – tak, po prostu.

Mam trochę swoich trunków też, lecz to produkcja własna.

Łykniemy zdrowo – ty i ja. I popłaczemy wspólnie,

nad życiem swoim, no a ty – odszczekasz wierszem wszystko.

A ja wybaczyć tylko chcę, bo my oboje – durnie.

Więc kończę list tą czystą łzą, a także wódką czystą.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

Powered by WordPress. Theme by Sash Lewis.