Jewgienij Piurnonsensowicz

wiersze, liryka, humor, mała proza

Jewgienij i Magritte

Listopad 10th, 2012

Dzień ciężki jak z ołowiu – mroczny, niewyspany.
Wcale nie wstał, wciąż leżał w skłębionej pościeli
ciężkich chmur zwisających ku ziemi pasmami;
Jewgienij rozwarł oko i z nim niemoc dzielił.

Lepiej się nie podnosić. Przychodzi zwątpienie
w sens majowych poranków i słońca zachodów.
Trzeba więc, swoje życie, do krainy przenieść,
gdzie jesień się nie żeni z wiosną bez powodu.

Teraz zagrałby sobie. Spojrzał na pianino,
lecz stało za daleko, choć wyciągnął rękę.
Wymyślił więc melodię i z nią w dal odpłynął,
porzucił wierne łoże i poduszki miękkie.

Gdy szybował przez nicość, składał z niej obrazy
przystani dla wędrowca, gdzie chciałby zamieszkać.
Przypomniał sobie obraz, przy którym wciąż marzył;
namalował go Magritte – tak się zwał koleżka.

Kochankowie na plaży w kamiennym uścisku,
przytuleni do siebie, złączeni tułowiem.
A obłoki na niebie też są bardzo blisko
i płynący po morzu błękitny żaglowiec.

Jewgienij cicho osiadł, w szumie fal i wiatru.
Przeciągnął się i wzrokiem nowy świat ogarnął.
Położył się wygodnie, żeby lekko zasnąć
wdychając woń fantazji – swojską, nadrealną.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

Powered by WordPress. Theme by Sash Lewis.