Jewgienij Piurnonsensowicz

wiersze, liryka, humor, mała proza

Jewgienij i Biała Dama

Listopad 10th, 2012

 

Jewgienij stanął nad brzegiem fosy,

chciałby do zamku wejść jak najprędzej.

Lecz  chociaż werwy miał z rana dosyć,

to brak pieniędzy.

Wypił więc wino za cztery złote,

z krzaków podziwiał piękną Ojczyznę.

Sięgnął po drugie. Pomyślał – Potem

łatwo się wśliznę.

Sen przyszedł szybko, jak niemoc słodka.

Tulił go, gładził zmierzwioną brodę

– śpij Jewgieniju, ja cię do środka

chętnie zawiodę.

Z nocnym oparem, z mgłą nad łąkami,

weszli bezgłośnie w chłód korytarzy.

Zamkowy zegar po zmierzchu zamilkł,

by nocą marzyć.

Zimny kominek, półmrok i  pustka

– trwał mauretański pokój, gdzie wazy.

Jewgienij dalej szedł na paluszkach,

gdy cud się zdarzył.

Zobaczył damę, jak zeszła z płótna;

była przy oknie, skąpana w bieli.

Z nią, swoim blaskiem, widząc że smutna,

księżyc się dzielił.

Jewgienij podszedł, w ukłonie ugiął,

ujmując dwornie, wiotką dłoń pani.

Przy dźwiękach harfy tańczyli długo

– już zakochani.

Nad arboretum mrugały gwiazdy,

i ożywały freski na ścianach;

aż zaczął wstawać dzień niewyraźny

– zorza pijana.

Zniknął Jewgienij, a Białej Pani

brak na obrazie i w całym zamku.

Może gdzieś w chmurach ujrzycie sami

parę kochanków?

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

Powered by WordPress. Theme by Sash Lewis.