Jewgienij Piurnonsensowicz

wiersze, liryka, humor, mała proza

Praski wieczór Jewgienija

Listopad 9th, 2012

Rabi Loew łeb ma tęgi, lecz po piwie śpiewa,
a Golem, to ponurak i wcale nie gada.
Dobrze mieć przy stoliku Szwejka za sąsiada,
kiedy światła latarni przysiadły na drzewach,
i na falach Wełtawy tańczy nocna Praga.

Zniknął tłum z wieży Babel, gdzieś przepadł w ciemnościach .
Może to czas nas przeniósł na perskim dywanie?
Szwejk pomachał do kogoś, idzie chuda postać.
Franz się z nami napije, lubię tego gościa.
Gdy zapomni o śmierci, szepcze – mów mi Franek.

Wysączymy do rana cały złoty trunek.
Kafka, choć pić nie umie, przy kuflu się spręża.
Żyd z zegara na wieży zapłaci rachunek.
Dzisiaj mamy okazję, no bo się rozumie
– wygrała praska wiosna, a wiosna zwycięża.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

Powered by WordPress. Theme by Sash Lewis.