Jewgienij Piurnonsensowicz

wiersze, liryka, humor, mała proza

Jewgienij i Erato

Listopad 9th, 2012


Wiosna przyszła znienacka. Walnęła go w głowę.
Obudził się o świcie, bo wczoraj nic nie pił.
Może trochę, lecz jeśli, to tylko połowę,
tego, co zwykle pija kulturalny człowiek,
by świat widzieć w kolorach, a nie w brudnej sepii.

Sięgnął ręką pod łoże po wymięty zeszyt.
Coś miękkiego prychnęło, ścisnął futro kota.
Wreszcie wyjął na światło notatnik poety,
nieudolne gryzmoły, pijacki pamiętnik,
pisany na gorąco po upojnych nocach.

Westchnął i szturchnął w biodro chrapiącą sąsiadkę.
Spojrzał na śpiącą muzę spoza okularów,
włosy miała zmierzwione i trochę już rzadkie.
Wypięła się na słońce swoim chudym zadkiem,
puszczając nosem fraszki – głośno, bez umiaru.

– Napiszemy coś, stara. Popatrz już jest kwiecień.
Znowu wiśnia zakwitnie i jabłoń przy studni.
Nie udawaj, bo nie śpisz, więc pomóż poecie.
Do roboty się weźmy, czas najwyższy przecież,
dom i ogród nowymi wierszami zaludnić.

Muza oczy otwarła, a miała je piękne.
Przeciągnęła się z cudnym, nieziemskim uśmiechem
– Mam z tobą Jewgieniju cały rok udrękę.
Raz sonecik na zimę, na lato – piosenkę,
a ja z tego nic nie mam. Dzisiaj pisz na krechę.

Położyli się razem, już nie po raz pierwszy.
Czule objął Erato i cicho z nią marzył,
Muza głowę złożyła na włochatej piersi.
Zaroiło się wokół od miłosnych wierszy.
Dobrze jej z Jewgienijem, nie myśli o gaży.

 

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

Powered by WordPress. Theme by Sash Lewis.