Jewgienij Piurnonsensowicz

wiersze, liryka, humor, mała proza

Wolny Jewgienij

Listopad 7th, 2012

Ciemną uliczką o piątej rano,
Piurnonsensowicz znów wraca,
twarz ma pobladłą i potem zlaną
z powodu kaca.

Wczoraj był wieczór czułej poezji.
Kochanej poetki – Marii.
Ale autobus wcale nie jeździł
– wynik awarii.

Idzie Jewgienij zatem piechotą.
Przyrzekł, to przyjdzie na pewno.
Sunie przez wyrwy i grząskie błoto
z piosenką rzewną.

Wiatr zimny duje, deszcz poniewiera,
gdy mija zmoknięte domy.
Bierze go w końcu jasna cholera
na głupi pomysł.

Ale na szczęście dojrzał światełka.
Z radością w oku bar wita.
Knajpa się zowie – tu radość wielka
– Wolny Najmita.

Właściwie, to ten od Konopnickiej
– Jewgienij wsunął się chytrze.
I z gośćmi rychło wszedł w koalicję
już po pół litrze.

Poznał tam wielu ludzi milutkich,
całował się z jakąś babą.
Znali się świetnie na piciu wódki,
na wierszach słabo.

Wraca do chaty, jak ten najmita,
by rzucić swe ciało na łoże.
Trochę poezji nocą nachwytał
i trypra może.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

Powered by WordPress. Theme by Sash Lewis.