Jewgienij Piurnonsensowicz

wiersze, liryka, humor, mała proza

Księżycówka

Listopad 7th, 2012

Nie ma wcale pożytku z gnuśnego księżyca
– snuje się nad chmurami, nie chce mu się świecić.
Odpracuje leniwie swoją zmianę. Dzisiaj
nie posrebrzy dachówek, jak lubią poeci.

Przemknie chyłkiem przez miasto, o drzewa zahaczy,
chwilę jeszcze popatrzy jak marcują koty.
Opuści się ostrożnie na podmiejski placyk,
gdzie stoi dom wśród klonów – skromny i samotny.

Zajrzy przez małe okno i wszystko pobieli
– garderobę w nieładzie, książki, butle z winem.
Tam śpi Piurnonsensowicz w puchowej pościeli,
na łożu w stylu empire z wielkim baldachimem.

Gospodarz nos wystawił – słowiański, czerwony.
Zmierzwiona broda w górze z miedzianym połyskiem.
Jewgienij teraz marzy, we śnie chmury goni
i muzy szczypie w zadki, bo zna prawie wszystkie.

Śpij, bestio – myśli księżyc – jesteśmy podobni,
– niepotrzebni, a jednak nas lubią, mój bracie.
Więc zanim w noc odpłynę, Jewgieniju drogi,
zostawię ci pod drzwiami księżycowy zacier.

Chlapniesz sobie kielicha w kompanii sonetów,
Pegaz znowu się urżnie i nie będzie smutno.
A ja zajrzę do ciebie, jak zwykle, pod wieczór,
bo miło jest pomyśleć, że zawsze jest jutro.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

Powered by WordPress. Theme by Sash Lewis.