Jewgienij Piurnonsensowicz

wiersze, liryka, humor, mała proza

Koncert organowy Jewgienija

Listopad 7th, 2012

Z fugą już się rozprawił, pomęczył z toccatą.
Potem łyknął siwuchy, by lepiej znieść barok.
Skończył flaszkę i drugą natychmiast pić zaczął,
bo bez tego nie zagra więcej, żadną miarą.


Przed nim jeszcze trzy psalmy i jedna msza h-moll,
Smutno spojrzał przed siebie na rzeźbione twarze
– lecz aniołki drzemały, pijane tak samo.
Wbił więc palce w klawisze i uciekł w świat marzeń.

Poszybował pod błękit starodawnych fresków,
przymknął oczy i zaklął, bo nie wyszedł pasaż.
Znów pociągnął z butelki i szczęśliwy westchnął
– ręce drżeć mu przestały a serce kołatać.

Teraz może już hulać w piętrowych akordach,
fruwać z Bachem po chmurach z obrazów Rubensa.
Tam go żaden wierzyciel na pewno nie spotka,
ani z byłą teściową jego żona. Pierwsza.

Uwolniony Jewgienij, podwójnie pijany,
kiedy splata melodie w kunsztowne warkocze.
Ma litr wódki w zapasie i raj pod stopami,
a nad głową anioły schowane w światłocień.

Co iluzją, co prawdą – już nie ma znaczenia,
przemieszały się światy, stopiły z muzyką.
Zamieniły go w dźwięków bezkresny poemat
i zabrały ze sobą, skąd przybyły. Znikąd.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

Powered by WordPress. Theme by Sash Lewis.