Jewgienij Piurnonsensowicz

wiersze, liryka, humor, mała proza

Balanga Jewgienija na miarę możliwości

Listopad 7th, 2012

Na osiedlu, w podwórzu jest bar „U Pikusia”,
kto miejscowy i pije, to zajrzeć tu musiał.

„U Pikusia” nie zawsze jest czysto, porządnie,
ale łyka się wszystko, co przyjmie żołądek.

Stali goście nie zrobią już w życiu kariery:
Bezrobotny i dziwka, bezdomny, emeryt.

Jakiś facet urwany ze smyczy swej żony
i przygodni wędrowcy w oazie spragnionych.

Papierosy się żarzą – świetliki wesołe
Kufel piwa na stole, denaturat pod stołem.

Pikuś leje obficie tanie wina do szklanek
i wciąż gada do siebie – Znowu bendom pijane.

O to chodzi Pikusiu, żeby trzeźwieć najrzadziej,
parę złotych mieć w kiesie i setkę na ladzie.

Gdy brak siły do walki i nic się nie zmienia,
pozostaje już tylko dezynfekcja sumienia.

Biały orzeł zabłysnął na piątce w bilonie
– Nalej, Pikuś, jednego – to jeszcze nie koniec

Wchodź w przełyk, kiedy proszę, przywróć lata młode
– łyknął Piurnonsensowicz szklaneczkę, jak wodę.

I od razu jest lepiej . Nawet smutne pyski
niedołężnych pijaków, jak krajobraz bliski

Przywołują wspomnienia lat spędzonych w knajpach.
Wtedy światło zobaczył i – rzecz nadzwyczajna

– Anioł Stróż się pojawił, zataczał się nieco.
Chociaż twarz miał opuchłą, to jednak kobiecą.

Zahuczało, zagrzmiało – pośród wielu znaków
– Jewgienij się obudził w odeskim kabaku.

Znowu grała harmoszka, wodka krasawica
– a wiatr z nią, czarnomorski, tańczył na ulicach.

Rozejrzał się Jewgienij po znajomych gębach
– jest i Wowka bez nogi, Raisa bez zęba,

rudy alfons Alosza i jego dwie „żony”,
i kapitan bez statku, lecz zakotwiczony.

Tutaj został Jewgienij po długiej podróży,
a taki raj mu przypadł, na jaki zasłużył.

Bo jeżeli, w tym kraju, jakiś cud być musiał
– to jedynie, Pszepaństwa, w barze „U Pikusia”.

 

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

Powered by WordPress. Theme by Sash Lewis.