Jewgienij Piurnonsensowicz

wiersze, liryka, humor, mała proza

Piosenka Jewgienija Piurnonsensowicza na chandrę

Listopad 2nd, 2012

 

 

/Refren /
drżyj gitaro,graj bez końca,
kiedy struny palcem trącam.
Graj bez końca, drżyj gitaro,
kiedy śpiewam piosnkę starą.
Kiedy siedę w skalnej niszy,
o czym śpiewam, nikt nie słyszy…



O zakamarkach pełnych grud złota,
co w syberyjskich drzemią bezmiarach
i o parszywych przez nie kłopotach
– dreszcz strachu przeszedł po mych galotach,
aż się zatrzęsła gitara stara…
Choć w lesie mieszkam, przeciem nie z drzewa
– o tym, gdzie złoto, Wam nie wyśpiewam.

O miejscach ciemnych, gdzie są baraki
– ciągle te same, w nich nowe twarze…
Dusze porywa mróz nie byle jaki.
Po ludziach w śniegu,, gnatów ciemne znaki
żółknąc, zastąpią żywym kalandarze…
O pochowanym w tundrze moim szwagrze,
durniem nie będąc, nie zaśpiewam także.

O wielkich słoniach, włochatych i dzikich,
przekąsce wilków i leśnej hołoty…
W ich martwych ciałach lodowe ogniki…
Na ich słoninie piekę podpłomyki,
a kły wymieniam na nowe banknoty.
O tym, gdzie żyją ostatnie mamuty,
moja gitara nie puści, ni nuty.

O meteorze, co spadł dla igraszki,
co nieco gubiąc /noszę to przy sobie/,
w letnie wieczory, pociągając z flaszki,
oglądam dziwnie zapisane blaszki,
którymi zwierząt świeże skóry skrobię…
O tym, gdzie pojazd zakopany w bagnie,
też nie zaśpiewam – a nikt nie odgadnie…

O zagubionych marach komisarzy,
straszących nocą odznakami Czeki…
Pociąg pancerny-widmo, się przydarzy,
z kościotrupami zbrojnych marynarzy
– koszmarem piekieł niesie gwizd daleki…
O tym, żem widział bolszewickie mary,
gdybym zaśpiewał – i tak, nie dasz wiary.

O łzach zamarzłych w czyste diamenty,
dobrze okrytych czarną łuską skały,
Też nie zanucę, kiedy czas przeklęty,
choć w myślach kreślę szlak do skarbu, kręty,
które by łapska Wasze posiąść chciały.
O tym, co mówią, te tajemne plany
– ja i gitara, też nie zaśpiewamy.

O wielkich lasach, wykrotach, moczarach,
wilczych stad wyciu i ludzi zbłąkanych,
których zwabiła tu moja gitar…
I mgieł tumanie, gdy godzina szara
– tak sobie myślę, gdym dobrze pijany
– o przyszłych nocach, porankach i drzewach,
kiedy zamilknę , tajga będzie śpiewać.


Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

Powered by WordPress. Theme by Sash Lewis.