Jewgienij Piurnonsensowicz

wiersze, liryka, humor, mała proza

Mikstura eruktacyjna

Listopad 2nd, 2012

 

 

Już referenci otwierają teczki,
świt całkiem szary zagląda do okien.
Pieczątka mała, no i kieliszeczki
– kierownik działu tęsknym patrzy okiem.


Nicość i nuda, i nuda bezdenna,
jak piach jałowa, gdy brzask taki szary,
miałkość i nicość, i nuda codzienna.
Jeszcze zamknięte są sklepy i bary.

Śpią też przedmieścia brudno niewyspane.
Podłe dni akie, zaplute poranki.
Niemrawe słońce w dno nieba upchane,
jak sztuczna szczęka wrzucona do szklanki.

A biuro drzemie, gdy trzech urzędników
zabija muchy tknięte paraliżem.
Ciasno trzem panom w małym pokoiku.
Dnia szary jęzor brudne szyby liże.

Nie spotkasz tutaj ducha Cycerona,
na stole łyżka, kubek do herbaty,
bukiet w wazonie od tygodni kona.
Nikt nie pamięta, kto przyniósł te kwiaty.

Nikt nie pamięta po co te papiery
leżą pod stołem, na szafie, na biurku…
No i dlaczego, do jasnej cholery,
nikt dziś nie przyniósł kwaszonych ogórków!?

Grzebie urzędnik najstarszy w szufladzie,
kształt obły ujmie wyćwiczona ręka,
nad butelczyną kształt swój wątły kładzie.
Salwą na wiwat trzasnęła nakrętka.

W szkle się rozgrzewa taniej wódki trutka.
Choć brak, niestety, ogórków kwaszonych,
to duch znajomy swoją nić już utkał
i wszystkich porwał w bardziej barwne strony.

Wiatr szarpie żaglem wytartej kotary,
za nią tak pusto, że aż bierze litość…
W rzygnięciach deszczu czeźnie pejzaż szary.
Nic więcej dodać. I nic ująć. Nicość.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

Powered by WordPress. Theme by Sash Lewis.