Jewgienij Piurnonsensowicz

wiersze, liryka, humor, mała proza

Jewgienij śpiewa o swoich kobietach

Listopad 2nd, 2012

/Refren/
Ach, te banie!, Ach, te kremla!
Syberyjski wiatr nas zemle!
Zostanie stara, kochanka-gitara.
A pieśń, ma córka,
na strunach ze sznurka,
rodzi się w bólach,
głupia krasula!

Gdzież ta ruda jest Ludmiła,
co moczyła co noc pościel?
A choć ją męczyła kiła,
żarła smalec w każdym poście.
Powiedz mi, gitaro stara,
gdzie ta, co wciąż się moczyła?
Com ją kochał, jak fujara?
Na cholerę mi, Ludmiła!

Gdzież pobożna jest Rebeka,
co czytała w łóżku Torę?
Piersi miała pełne mleka
– obdarzyłem ją bachorem.
Bękart geny ma radzieckie,
pewnie jeszcze na mnie czeka…
Na co mi, ta panna z dzieckiem?
Na cholerę mi, Rebeka?!

Gdzież jest chuda Walentyna?
W oknach miała cud-firanki….
Rano taki wrzask się wszczynał,
że pękały grube szklanki.
Szczęściem, kiedyś po nią przyszli
– coś szczeknęła na Stalina…
Teraz słyszą ją czekiści.
Na cholerę, Walentyna?!

Gdzież jest teraz Zenaida,
co paliła wciąż machorkę?
Taka z niej kułacka gnida,
na Syberię poszła z workiem.
Biegłość jej w miłosnej sztuce,
przy ścinaniu drzew się przyda…
Wcale po niej się nie smucę!
Na cholerę, Zenaida?!

Gdzież rozpita jest Natasza,
co w mogile trzeźwieć będzie?
Zimny pot mi czoło zrasza,
gdy pomyślę o tej mendzie.
Choć sprzedała moje nuty,
ona za nic nie przeprasza,
bo przez wódkę łeb zatruty.
Na cholerę mi, Natasza?!

Graj, gitaro, rzewnym tonem…
Mgła okryła kły mamuta,
choć instrument rozstrojony,
zalśni w śniegu srebrna nuta.
Noc przywoła znów wspomnienia…
Mądrość bierze jednak stronę
– bo silniejsza od pragnienia.
Na cholerę, wszystkie one?!

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

Powered by WordPress. Theme by Sash Lewis.